Tak, tak to jest jak się robi sesję plenerową w dwa miesiące po ślubie!
Państwo młodzi kompletnie bez weny. Gdzie te piękne maślane oczy?!
Na szczęście ślicznie się rozkręcili i jak widać znowu było ślicznie i romantycznie.
Chyba nic węicej nie trzeba pisać, sami zobaczcie.
Oj, jak ja lubię robić zdjęcia….
Pozowali:
Sylwia i Adam
Sesja zaczęła się błądzeniem w poszukiwaniu naszego pleneru. Dotarliśmy na miejsce i szczęki nam opadły na widok gigantycznych połaci piasku i wody… prawie jak na morzem (tak, wiem prawie robi wielką różnicę). Wiec rozebraliśmy Pannę Młodą z obuwia i nakazaliśmy brodzenie początkowo w piachu, później po małych protestach w wodzie. I nagle! Zjawiła się nasza niespodzianka.

Dzięki dobrej woli firmy Silesiaquad zafundowaliśmy Młodym przejażdżkę na quadach. I się zaczęło… Zabawa była pierwsza klasa. Młodzi gonili się tam i z powrotem (choć podobno w długiej sukni i z welonem było ciężko) „Następnym razem będą bojówki” – obiecała Panna Młoda.
Jeszcze raz składamy podziękowania firmie Silesiaquad (www.silesiaquad.pl), za udostępnienie sprzętu. MY WAS POLECAMY!!!
Pozowali:
Ania i Dominik
Pogoda raczej nie dopisała. Chmury zasnuły niebo i co chwila przypominał o sobie deszcz. Jednak Ania i Dominik od dnia kiedy ich poznaliśmy byli promienni. Radość udzielała się wszystkim wokół. I w dniu ślubu zachowali tę cudowną cechę, dzięki czemu pomimo pochmurnego nieba atmosfera była bardzo słoneczna.
Młodzi podeszli do sprawy niemal bezstresowo, co innego ich rodzice i jak się okazało w kościele rodzeństwo.
Impreza była bardzo sympatyczna i miejscami zaskakująca. Właściciele restauracji mieli w zanadrzu niespodzianki. Pokaz tańca towarzyskiego i wysyłanie ogników do nieba.
Noc minęła szybciutko, pracowało nam się bardzo miło z wielką przyjemnością fotografowaliśmy te niezapomniane chwile.
Pozowali:
Ania i Dominik