Madzię i Michała spotkaliśmy po raz pierwszy zimą. Wtedy właśnie zaproponowali nam fotografowanie na swoim ślubie. Termin był kwietniowy, założyliśmy więc piękną słoneczną pogodę i boski plener. Cóż jednak pogoda ma własne plany. mamy początek kwietnia, a na dworze nie jest ani odrobię bosko. Dokładnie w tej chwili gęstnieją chmury i pewnie zaraz lunie. Wokół jest szaro i ponuro, drzewa są nagie i bezbarwne, a trawniki wyglądają jak konające. W takiej sytuacji naprawdę ciężko jest wymyślić jakiś piękny plener.
Na nasze wielkie szczęście nasi bliscy jakiś czas temu zaprosili nas w cudowne miejsce, które właśnie teraz wykorzystaliśmy.
Zaprosiliśmy narzeczonych do Gliwic do miejskiej palmiarni. (I nie ma to absolutnie nic wspólnego z sosnowieckim egzotarium, każdy kto był w obu miejscach widzi przepaść między nimi).
Gliwicka palmiarnia jest gigantyczna. W środku jest pięknie i widać, ze gospodarz dba o klientów. Między bananowcami i owocującymi drzewami pomarańczowymi są ławeczki, altanki, można spacerować mostkami nad oczkami wodnymi, w których machają ogonami kolorowe ryby, a prawie skamieniałe zwierzaki mrugają oczami. Jednym słowem dla każdego coś miłego.
Nam spacer bardzo się podobał, zamierzamy tam wrócić w deszczowy dzień z koszykiem piknikowym na pól dnia
Pozowali:
Magda i Michał














Podobne wpisy: