Sesje zaręczynowe staramy się robić w miejscach w których młodzi czują się swobodnie – „u siebie”. Z Olą i Łukaszem spotkaliśmy się więc na chorzowskim deptaku. W ramach poznawania się wzajemnie zrobiliśmy sobie spacer wśród lśniących witryn sklepowych, na skrawkach zieleni i w klatkach schodowych.
Młodzi nie narzekali i wchodzili w każdą dziurę, którą proponowaliśmy.
Na „deser” wyciągnęliśmy ich do wyjątkowego miejsca, które znają tylko wtajemniczeni. W centrum Chorzowa znajduje się urocza herbaciarnia. Jej wyjątkowość polega po pierwsze na pysznej herbacie, po drugie na wyjątkowym klimacie, który pozwala na delektowanie się napojem w małym gronie w wydzielonych maleńkich pokoikach, gdzie siedzi się na poduszkach i można zapalić… fajkę wodną. Pełen relaks.
Z fajki zrezygnowaliśmy ze względu na nieletniego asystenta, ale po za tym było super.
Ola z Łukaszem byli tu po raz pierwszy i myślę, że nie ostatni.
Już teraz młodzi nie obawiają się paparazzich w naszej osobie. Wiedzą, że jesteśmy sympatyczni, przemili i .. skromni
Olu, Łukaszu dziękujemy za uroczy wieczór.
Do zobaczenia na ślubie














Specjalnie dla Asi i Pawła słońce postanowiło przedrzeć się przez chmury. Cały tydzień obfitował deszczem, by specjalnie w dniu wesela pogoda dopisała. Sprzyjało to też dobremu nastrojowi wśród gości. Uśmiechy przez większość zabawy nie schodziły im z ust… co swą kulminację miało podczas zorganizowanego przez kapelę konkursu tańca. I nic by w tym dziwnego nie było, gdyby nie fakt, iż uczestniczyli w nim tylko panowie, tańcząc różne dziwne wygibasy, podobne do Tanga, Walca, wywołując przy tym salwy śmiechu wśród gości, którzy przebierali z nogi na nogę, chcąc przyłączyć się do Panów
.
Całości dopełniała pojawiająca się tu i ówdzie pieść ludowa… „Paweł się żeni”
.
Mam nadzieję, iż ich zdjęcia ślubne będą Wam się podobały.
















