Językowe szaleństwo.

Język – tak to właśnie jest to z czym będę kojarzyła Anię i Szymona. Na początku oczywiście robiliśmy zachowawczo zdjęcia jak patrzą sobie w oczy, przytulają się i nagle padło hasło ” zróbcie coś szalonego” i oboje na komendę wystawili języki. Rozbawiło nas to bardzo i od tego momentu sesja faktycznie stała się bardziej szalona. Młodzi nie oponowali, jak kazaliśmy im biegać na bosaka, ani jak zaprosiliśmy ich do jeziora, co więcej zaczęli przejawiać własną inicjatywę – ” to teraz Szymon mnie pochlap, a potem ja Ciebie wepchnę do wody”. Bardzo ich polubiliśmy, mamy nadzieję, ze z wzajemnością.

Podobne wpisy:

  1. Targi ślubne w spodku
  2. Gram w zielone
  3. Świeżo na wiosnę
RSS 2.0 | Komentarze

Dodaj komentarz