Luz, lustra i koronki…

Ulica artylerzystów, fizylierów, kadetów, wopistów!!! O rany, co za dzielnica! Na szczęście na podwórkach przed domami królowały standardowe rabatki, nikt nie wystawił armaty.

W domu Ani przywitała nas spokojna atmosfera i sympatyczni domownicy. Zdjęcia z przygotowań wyszły świetnie, zwłaszcza dzięki przychylności Panny Młodej, jej rodziców, przyjaciół i znajomych, którym teraz ślicznie dziękujemy (Panu Młodemu z rodzicami również :) ), oraz dzięki gigantycznym, cudownym lustrom.

Nerwy zaczęły się 5 minut przed przyjazdem Pana Młodego i ustąpiły zaraz po jego przybyciu.

Reszta potoczyła się gładko. Kościół był śliczny, kazanie z pomysłem (dobrze jest mieć zaprzyjaźnionego księdza), tradycyjne krótkie odwiedziny w domu i sala bankietowa. Pierwszy taniec wyszedł oczywiście popisowo a dalej było już tylko lepiej…

Podobne wpisy:

  1. Express ślubny
  2. Miejski styl
  3. Prawie nieśmiali
  4. Trudne dobrego początki
  5. Tonąca Panna Młoda
RSS 2.0 | Komentarze

Komentarze

  1. 8 lipca 2010

    Ania

    Zdjęcia są świetne! Już nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć całą fotoksiążę i pozostałe zdjęcia! :)
    pozdrowienia :) ))

    p.s
    dziękujemy jeszcze raz :)

  2. 9 lipca 2010

    Aga

    ahhhhhh :) )))

  3. 9 lipca 2010

    MałaCzarna

    Oglądam sobie te piękne fotki i z każdą nową galerią cieszę się coraz bardziej, że moje własne zdjęcia ślubne także będą „Światłem malowane” :-)

Dodaj komentarz