Ulica artylerzystów, fizylierów, kadetów, wopistów!!! O rany, co za dzielnica! Na szczęście na podwórkach przed domami królowały standardowe rabatki, nikt nie wystawił armaty.
W domu Ani przywitała nas spokojna atmosfera i sympatyczni domownicy. Zdjęcia z przygotowań wyszły świetnie, zwłaszcza dzięki przychylności Panny Młodej, jej rodziców, przyjaciół i znajomych, którym teraz ślicznie dziękujemy (Panu Młodemu z rodzicami również
), oraz dzięki gigantycznym, cudownym lustrom.
Nerwy zaczęły się 5 minut przed przyjazdem Pana Młodego i ustąpiły zaraz po jego przybyciu.
Reszta potoczyła się gładko. Kościół był śliczny, kazanie z pomysłem (dobrze jest mieć zaprzyjaźnionego księdza), tradycyjne krótkie odwiedziny w domu i sala bankietowa. Pierwszy taniec wyszedł oczywiście popisowo a dalej było już tylko lepiej…



































































Podobne wpisy:
8 lipca 2010
Ania
Zdjęcia są świetne! Już nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć całą fotoksiążę i pozostałe zdjęcia!
))
pozdrowienia
p.s
dziękujemy jeszcze raz
9 lipca 2010
Aga
ahhhhhh
)))
9 lipca 2010
MałaCzarna
Oglądam sobie te piękne fotki i z każdą nową galerią cieszę się coraz bardziej, że moje własne zdjęcia ślubne także będą „Światłem malowane”