Ulica artylerzystów, fizylierów, kadetów, wopistów!!! O rany, co za dzielnica! Na szczęście na podwórkach przed domami królowały standardowe rabatki, nikt nie wystawił armaty.
W domu Ani przywitała nas spokojna atmosfera i sympatyczni domownicy. Zdjęcia z przygotowań wyszły świetnie, zwłaszcza dzięki przychylności Panny Młodej, jej rodziców, przyjaciół i znajomych, którym teraz ślicznie dziękujemy (Panu Młodemu z rodzicami również
), oraz dzięki gigantycznym, cudownym lustrom.
Nerwy zaczęły się 5 minut przed przyjazdem Pana Młodego i ustąpiły zaraz po jego przybyciu.
Reszta potoczyła się gładko. Kościół był śliczny, kazanie z pomysłem (dobrze jest mieć zaprzyjaźnionego księdza), tradycyjne krótkie odwiedziny w domu i sala bankietowa. Pierwszy taniec wyszedł oczywiście popisowo a dalej było już tylko lepiej…
Język – tak to właśnie jest to z czym będę kojarzyła Anię i Szymona. Na początku oczywiście robiliśmy zachowawczo zdjęcia jak patrzą sobie w oczy, przytulają się i nagle padło hasło ” zróbcie coś szalonego” i oboje na komendę wystawili języki. Rozbawiło nas to bardzo i od tego momentu sesja faktycznie stała się bardziej szalona. Młodzi nie oponowali, jak kazaliśmy im biegać na bosaka, ani jak zaprosiliśmy ich do jeziora, co więcej zaczęli przejawiać własną inicjatywę – ” to teraz Szymon mnie pochlap, a potem ja Ciebie wepchnę do wody”. Bardzo ich polubiliśmy, mamy nadzieję, ze z wzajemnością.
To dopiero jest potencjał!!! Takich oczu jakie ma Ala można szukać ze świecą. Wcale się nie dziwimy, że Łukasz tak się w nie zapatrzył.
Postanowiliśmy odkryć przed nimi sosnowiecki Kazimierz, którego nie znali, mimo, ze są sosnowiczanami. Jak zawsze spacerowaliśmy alejkami, odwiedziliśmy mostek i mini zoo, gdzie było bardzo swojsko zarówno pod względem wizualnym, jak i aromatycznym. Człowiek, od razu wspomina wakacje na wsi. Zwierzęta postanowiły nam towarzyszyć przez resztę spaceru. I mimo, ze okazywaliśmy im oczywista niechęć a nawet wrogość radośnie krążyły wokół nas. To jednak nie zacieśniło naszej znajomości. Nadal nie znoszę komarów. Blech…
Młodzi jednak w ogóle się niemi nie zrażali i pięknie pozowali.
Od komarów oganiali się:
Ala i Łukasz
Widać ,że sesja się udała.Jestem pod wielkim wrażeniem,po prostu rewelacja.
są naturalne, bez żadnego zbędnego pozowania, ich miłość widać na pierwszy rzut oka. Może nie zna się zbytnio na fotografii, ale uważam, że sesja bardzo się udała. + wesele też niczego sobie : )
Prosze prosze kogo tutaj widze ;) zdjecia eleganckie , pozdro ziom i gratuluje.
Sesje zaręczynowe staramy się robić w miejscach w których młodzi czują się swobodnie – „u siebie”. Z Olą i Łukaszem spotkaliśmy się więc na chorzowskim deptaku. W ramach poznawania się wzajemnie zrobiliśmy sobie spacer wśród lśniących witryn sklepowych, na skrawkach zieleni i w klatkach schodowych.
Młodzi nie narzekali i wchodzili w każdą dziurę, którą proponowaliśmy.
Na „deser” wyciągnęliśmy ich do wyjątkowego miejsca, które znają tylko wtajemniczeni. W centrum Chorzowa znajduje się urocza herbaciarnia. Jej wyjątkowość polega po pierwsze na pysznej herbacie, po drugie na wyjątkowym klimacie, który pozwala na delektowanie się napojem w małym gronie w wydzielonych maleńkich pokoikach, gdzie siedzi się na poduszkach i można zapalić… fajkę wodną. Pełen relaks.
Z fajki zrezygnowaliśmy ze względu na nieletniego asystenta, ale po za tym było super.
Ola z Łukaszem byli tu po raz pierwszy i myślę, że nie ostatni.
Już teraz młodzi nie obawiają się paparazzich w naszej osobie. Wiedzą, że jesteśmy sympatyczni, przemili i .. skromni
Olu, Łukaszu dziękujemy za uroczy wieczór.
Do zobaczenia na ślubie
Mój faworyt - czwarte. Piękne kolory, fajny klimat!
Ładnie! Zwłaszcza 4 - kolorystyka i pozytywnie pojęte "podglądanie". Bardzo zabawnie pod Alior Bankiem :-).
Specjalnie dla Asi i Pawła słońce postanowiło przedrzeć się przez chmury. Cały tydzień obfitował deszczem, by specjalnie w dniu wesela pogoda dopisała. Sprzyjało to też dobremu nastrojowi wśród gości. Uśmiechy przez większość zabawy nie schodziły im z ust… co swą kulminację miało podczas zorganizowanego przez kapelę konkursu tańca. I nic by w tym dziwnego nie było, gdyby nie fakt, iż uczestniczyli w nim tylko panowie, tańcząc różne dziwne wygibasy, podobne do Tanga, Walca, wywołując przy tym salwy śmiechu wśród gości, którzy przebierali z nogi na nogę, chcąc przyłączyć się do Panów
.
Całości dopełniała pojawiająca się tu i ówdzie pieść ludowa… „Paweł się żeni”
.
Mam nadzieję, iż ich zdjęcia ślubne będą Wam się podobały.
Bardzo przyjemnie się ogląda. Urocza Młoda Para, fantastyczne druhny i drużbowie - i - świetne grupowe zdjęcia z jajem :-). Chciałoby się zobaczyć więcej klatek z tego reportażu!
Ania i Jasiek mieszkają na Śląsku, postanowiliśmy więc zaznajomić ich z zagłębiowskimi klimatami. W drodze eliminacji wybraliśmy sosnowiecki Park w Kazimierzu.
Lubimy to miejsce, z kilku powodów. Po pierwsze jest tam ładnie. Pomimo uczucia, że to miejsce jeszcze tkwi w rzeczywistości komunistycznej (można wpaść na starą nieczynną fontannę, albo plac zabaw z czasów mojego dzieciństwa) widać, że ktoś dba o park. Zieleń jest zadbana, place zabaw są sukcesywnie odnawiane. Jeziora są na tyle czyste, że polują tu zarówno wędkarze, jak i kaczki. Atrakcją parku jest mały zwierzyniec, do którego lgną dzieciaki, na czele z naszym. Zwierzaki są przyjazne i jedzą z ręki.
Taki więc obraz zaprezentowaliśmy narzeczonym. Myślę, że nasze małe zielone płuca miasta spodobały się im.
Sam plener był bardzo sympatyczni a młodzi nas nie zawiedli, okazali się sympatyczni, pogodni i zakochani. Mamy szczęście do takich właśnie par i uwielbiamy z nimi pracować. Jak zawsze nie możemy się doczekać wesela.
Pozdrawiamy i dziękujemy Ani i Jaśkowi.
Pięknie wyglądacie. Śliczne zdjęcia. Nie mogę doczekać się wesela.
5dmkII 24L 1.4 24mm 50L 1.2 50mm 85mm Bytom Będzin dla wymagających dobre zdjęcia documentary Dąbrowa Górnicza Engagement Session fajne wesele fotografia Fotografia Ślubna International Wedding Photographer Kraków London Wedding Photographer Marcin Bobowski najlepsi fotografowie ślubni najlepszy fotograf ślubny photojurnalism plener ślubny reportaż reportaż ślubny Ruda Śląska Sesja Narzeczeńska sesja przed ślubem sesja przedślubna sesja ślubna sesja ślubna w wodzie Sosnowiec Tychy Warsaw Warszawa wedding outdoor session wedding photographer Wedding Photography wedding photojournalism zdjęcia Zdjęcia Ślubne Światłem Malowane Świętochłowice ślub
Ania - Zdjęcia są świetne! Już nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć całą fotoksiążę i pozostałe zdjęcia! :) pozdrowienia :))) p.s dziękujemy jeszcze raz :)
Aga - ahhhhhh :))))
MałaCzarna - Oglądam sobie te piękne fotki i z każdą nową galerią cieszę się coraz bardziej, że moje własne zdjęcia ślubne także będą "Światłem malowane" :-)