Miejski zaduch i herbatka…

Sesje zaręczynowe staramy się robić w miejscach w których młodzi czują się swobodnie – „u siebie”. Z Olą i Łukaszem spotkaliśmy się więc na chorzowskim deptaku. W ramach poznawania się wzajemnie zrobiliśmy sobie spacer wśród lśniących witryn sklepowych, na skrawkach zieleni i w klatkach schodowych.
Młodzi nie narzekali i wchodzili w każdą dziurę, którą proponowaliśmy.

Na „deser” wyciągnęliśmy ich do wyjątkowego miejsca, które znają tylko wtajemniczeni. W centrum Chorzowa znajduje się urocza herbaciarnia. Jej wyjątkowość polega po pierwsze na pysznej herbacie, po drugie na wyjątkowym klimacie, który pozwala na delektowanie się napojem w małym gronie w wydzielonych maleńkich pokoikach, gdzie siedzi się na poduszkach i można zapalić… fajkę wodną. Pełen relaks.
Z fajki zrezygnowaliśmy ze względu na nieletniego asystenta, ale po za tym było super.

Ola z Łukaszem byli tu po raz pierwszy i myślę, że nie ostatni.

Już teraz młodzi nie obawiają się paparazzich w naszej osobie. Wiedzą, że jesteśmy sympatyczni, przemili i .. skromni :)

Olu, Łukaszu dziękujemy za uroczy wieczór.

Do zobaczenia na ślubie :)

Komentarzy: 2

Paweł się żeni…

Specjalnie dla Asi i Pawła słońce postanowiło przedrzeć się przez chmury. Cały tydzień obfitował deszczem, by specjalnie w dniu wesela pogoda dopisała. Sprzyjało to też dobremu nastrojowi wśród gości. Uśmiechy przez większość zabawy nie schodziły im z ust… co swą kulminację miało podczas zorganizowanego przez kapelę konkursu tańca. I nic by w tym dziwnego nie było, gdyby nie fakt, iż uczestniczyli w nim tylko panowie, tańcząc różne dziwne wygibasy, podobne do Tanga, Walca, wywołując przy tym salwy śmiechu wśród gości, którzy przebierali z nogi na nogę, chcąc przyłączyć się do Panów ;) .

Całości dopełniała pojawiająca się tu i ówdzie pieść ludowa… „Paweł się żeni” ;) .

Mam nadzieję, iż ich zdjęcia ślubne będą Wam się podobały.

Komentarzy: 1

Gram w zielone

Ania i Jasiek mieszkają na Śląsku, postanowiliśmy więc zaznajomić ich z zagłębiowskimi klimatami. W drodze eliminacji wybraliśmy sosnowiecki Park w Kazimierzu.
Lubimy to miejsce, z kilku powodów. Po pierwsze jest tam ładnie. Pomimo uczucia, że to miejsce jeszcze tkwi w rzeczywistości komunistycznej (można wpaść na starą nieczynną fontannę, albo plac zabaw z czasów mojego dzieciństwa) widać, że ktoś dba o park. Zieleń jest zadbana, place zabaw są sukcesywnie odnawiane. Jeziora są na tyle czyste, że polują tu zarówno wędkarze, jak i kaczki. Atrakcją parku jest mały zwierzyniec, do którego lgną dzieciaki, na czele z naszym. Zwierzaki są przyjazne i jedzą z ręki.

Taki więc obraz zaprezentowaliśmy narzeczonym. Myślę, że nasze małe zielone płuca miasta spodobały się im.

Sam plener był bardzo sympatyczni a młodzi nas nie zawiedli, okazali się sympatyczni, pogodni i zakochani. Mamy szczęście do takich właśnie par i uwielbiamy z nimi pracować. Jak zawsze nie możemy się doczekać wesela.

Pozdrawiamy i dziękujemy Ani i Jaśkowi.

Komentarzy: 1

Kwiecień plecień…

Kwietniowy dzień zaczął się dość leniwie. Zaczęliśmy zwykłe przygotowania do zdjęć ślubnych. Ostatnie sprawdzenie sprzętu, spakowanie aparatów, lamp, obiektywów itp. Dojechałam do Panny Młodej, która spokojnie poprawiała makijaż. Spojrzałyśmy na zegarek i uznałyśmy, ze mamy jeszcze dużo czasu. Mama panny Młodej zrobiła kawę i rozmawiałyśmy o pogodzie, dzieciach i masie innych drobiazgów, gdy zadzwonił telefon. Marcin dzwonił powiedzieć, że już jadą. Zaczęła się gorączka. Każda z Pań uciekła do innego pokoju zostawiając Pannę Młodą samą sobie. W tym miejscu moje zadanie jako fotografa ślubnego uległo znaczącej zmianie. Trzeba było pomóc Magdzie. Więc z małymi przerwami na kilka ujęć, zmagałyśmy się z halką i sukienką. Na szczęście szybko dotarła pomoc z pokoju obok :)

Pan Młody po objechaniu połowy Sosnowca zjawił się lady i zestresowany, ale od tego momentu wszystko potoczyło się sprawnie i pięknie. Kościół był pięknie przystrojony, ceremonia doniosła, a sala urocza.

Na plener ślubny wybraliśmy się tego samego dnia, chociaż pogoda troszkę grała nam na nosie. Przez chwilę piękne słońce, a za moment padający deszcz. Na szczęście nic nie zrażało Państwa Młodych i ich drużbów, którzy porazili nas swoim poczuciem humoru i temperamentem.

Sesja była świetna. Bardzo dziękujemy :)

… i zgodnie z zapowiedzią czekamy na zlecenie zdjęć ślubnych na ślubie starszego drużby ;)

Komentarzy: 5