Zdjęcia ślubne Iwonki i Mateusza nieco oddaliły się w czasie od ich wesela. Najpierw wyskoczyły problemy zdrowotne, później cudowny afrykański miesiąc miodowy ( którego owszem, bardzo zazdrościmy ;P ), a na koniec czarna rzeczywistość polskiej aury. Jednak niemal po dwóch miesiącach udało nam się spotkać na sesji ślubnej. Młoda wyprosiła „na górze” słoneczną pogodę na ten dzień i faktycznie było cieplutko i przyjemnie. Zaczęliśmy jak z podręcznika od parku. Po kilku ujęciach jednak zdecydowaliśmy, że już wystarczy i jedziemy szukać bardziej oryginalnych plenerów. Na pierwszy ogień wpadliśmy na lotnisko, a właściwie muzeum lotnictwa. Robiliśmy jak to ładnie nazwała Iwonka „zdjęcia Top-Gun’owe”. Punktem docelowym był jednak krakowski Kazimierz. Po drodze jednak zaliczyliśmy nowiutka kładkę nad Wisłą, gdzie przeszkadzaliśmy rowerzystom, potem jednak było już tylko klimatycznie i romantycznie… do czasu kiedy wpadliśmy na pomysł, ze zrobimy zdjęcia na nowiutkiej drodze, która lada dzień miała być oddana do użytku Krakowian. W tym miejscy chcielibyśmy pozdrowić Pana z budowy, który oskarżył nas o robienie zdjęć dla „Faktu” i przegonił z drogi.
Wedding session of Iwona and Mateusz took place quite a long time since their wedding. At first our Bride had some minor health problems, then they went for their miracolous African honeymoon (which of course we are totaly jelousy about ;P), and finally we facet sad reality of Polish weater. Finally, after two months since their wedding, we were able to meet and shot some nic pictures of them/ Bride must have had asked „the gods” for a good weather, because that was very nice. We started with some classics – the park, but after short photography warm-up we have decided, that we need some more uncomon places. So first we went to airport… or rather museum of aviation. We have made ” Top Gun’s” pictures – as Iwona had said about them. But the final place of our session journey was going to be Cracow – and it’s district famous Jewish district – Kazimierz. Buy the way we had stopped just for few shots on newly build bridge over the „Wisła” river, where, as it occured, we were occuping biker’s pass – causing some minor inconveniances to local bikers. After that, all shots was quite lovely, romantic and mood-full… untill the moment, when we decided, that last shots are going to be on newly build road… not yet open to cars. From this place we would like to send many warm greetings to a worker, who accused us making pictures for „Fakt” (polish cobblestone newspaper) and chased us out of that place.
Po sesji narzeczeńskiej wiedzieliśmy już, że Iwona i Mateusz to bardzo sympatyczni ludzie, którzy ładnie wchodzą tam gdzie chcemy i nie trzeba mówić jednego słowa, a oni od razu pięknie „grają” przed aparatem. Z przyjemnością więc jechaliśmy na ich reportaż ślubny, zwłaszcza, że zapowiadało się ciekawie. Zabawa weselna odbywała się w wielkiej drewnianej karczmie ze swojskim klimatem. Dotarliśmy najpierw do Iwonki i tu bardzo miło przywitała nas Panna Młoda z mamą. Zaczęły się przygotowania. I kiedy u Panny Młodej zaczęła panować już gorączkowa atmosfera, Pan Młody jeszcze wspominał z drużbami poprzedni wieczór.
Młodzi spotykali się dopiero w kościele. Tu przyznam, że po raz pierwszy dostaliśmy od księdza szczegółowe informacje, kiedy możemy fotografować a kiedy nam nie wolno, gdzie możemy wchodzić itp. Chyba byliśmy bardzo grzeczni, bo na koniec dostaliśmy pochwałę od księdza.
Po ceremonii pojechaliśmy na wesele. Karczma faktycznie była swojska i goście właściwie od razu zaczęli się bawić. Wesele było głośne i radosne.
Iwonko, Mateuszu było nam bardzo miło robić dla Was zdjęcia ślubne.
After Engagement Session with Iwona and Mateusz we already knew, that they are very sympathizing couple, and we can ask them to go whenever we want, and in every place they are instantly beautiful models in front of a camera. We were wenting to their’s ceremony with great pleasure, especially because we already knew it’s gonna be an interesting wedding. The Wedding Reception was in a country type big wooden inn. We have come to Bride firstly, and were nicely welcomed by her and her mother. Preperations have started. In the same time, as Bride was preparing and tension was going up, elsewhere Groom was talking about yesterday’s evening with grooms mans.
The Couple have meet in Church. I must say, that this was a first wedding, where priest instructed us in details when and where we can make ptohos. I think we were behaving well, because just before finish, priest praised us.
After Ceremony we went to Reception. The inn was truly country type, and guest has started to party from beginning. The Reception was loud and joyful.
Iwona, Mateusz, it was a great pleasure to make Yours Wedding Photography.
Ostatni dyptyk zajedwabisty. Dzieci zawsze były, są i będą świetnym tematem ;) No i lizanie noża tez rozwala ;)
Bip…Bip…
– Słucham Dorotko?
– Witam, czy Wy chcecie tę zamówioną sesję narzeczeńską?
– Wiesz co raczej nie, jesteśmy zarobieni właśnie tapetujemy. Ale wiesz co zapytam Karolinki.
I usłyszałam przytłumiony głos Kamila.
– Karolinka, czy my chcemy tę sesję narzeczeńską u Doroty i Marcina?
I stanowczy krzyk z daleka
– Tak!!!
– eeee.. wiesz co Dorotko – podjął niepewnie Kamil – chcemy, ale nie wiem kiedy moglibyśmy się umówić. Ja teraz pracuję i mogę tylko po południu.
– To niestety nie macie niestety zbyt wielu możliwości. Ślub w sobotę, a my mamy jedynie dzisiejsze popołudnie wolne.
– Wiesz co Dorotka, to sobie darujemy i już…
I nagle słychać w tle stanowcze
– Jakie darujemy?! Ja chcę zdjęcia! – uniosła się Karolinka.
– Wiesz co Kamil, to my będziemy za kwadrans szykujcie się. Do zobaczenia.
Bip… Bip…
I tak właśnie narodził się pomysł na tę sesję. Jak widać okazał się trafiony i znakomity.
Buziaki dla młodych, pozowali pięknie.
Bip… Bip…
K: Yes Dorothy?
D: Hello, do You want yours ordered engagement session?
K: Hmm… not really, we have a lot of work – we are paperhanging. But You know what? I will ask Carolina.
K: Carolina, do we want engegment session made by Martin and Dorothy? (Kamil’s muffled voice in back)
C: Yes!! (Carolina loud shouted in back)
K: eee… You know what Dorothy – Kamil said hesitantly – we want, but I dont know when e could met. I, working and cannot meet afternoon.
D: You dont have a much of choice, wedding is in Saturday, and today is the only free day, that we have.
K: So maybe we will cancel it all…
C: What cancel, I want pictures ! (Carolina shouted in back)
D: Kamil – get ready, we will be at Yours place in about 15 minutes. See You later.
Bip… Bip…
And that was the beginning of idea for Kamil’s and Carolina’s engagement session. As You Can see, it was a bullseye idea
.
Kisses to young couple, they posed beautifully.
Ale tylko z Wami mogła to być taka frajda :)
Kasia i Sebastian zaproponowali, że zabiorą nas w ładne miejsce. Zgodziliśmy się grzecznie, bo lubimy poznawać nowe plenery. Spotkaliśmy się w centrum Katowic i zabraliśmy się z Młodymi jako pasażerowie. Kiedy jechaliśmy na miejsce droga wydawała mi się jakaś znajoma (należy podkreślić, że to rzadkość, ponieważ mam orientację w terenie jak ślepy kret). Kiedy przejechaliśmy obok hotelu, w którym kilka tygodni wcześniej robiliśmy zdjęcia byłam już pewna, że faktycznie kojarzę okolicę. Jednak z młodymi u których poprzednio robiliśmy zdjęcia ślubne w tym miejscu nie wyszliśmy, na żaden mały plenerek w dniu ślubu wychodząc z założenie, że okolica nie jest za fajna i poszalejemy na plenerze ślubnym.
Jakie było nasze zdziwienie, kiedy niemal za rogiem pojawił się śliczny kompleks pałacowy. Co prawda jeszcze troszkę w remoncie, ale w wiele ciekawych miejsc można było wejść i fotografować.
Kasia i Sebastian okazali się znakomitymi modelami. Na początku troszkę nieśmiali potem bardzo ładnie szaleli przed aparatem.
Bardzo lubimy jak Młodzi już zrozumieją, ze to nie chodzi o wymuszone portrety jak w studio sprzed 10 lat, tylko o uchwycenie tego czegoś co jest między nimi. Takiego czegoś, czego nie da się zapozować, co po prostu jest naturalne, jak spacer, czy dotyk.
Ślicznie dziękujemy za urocza wycieczkę krajoznawczą i do zobaczenia w przyszłym roku na Waszym Weselu.
Kate and Sebastian had an idea… to took us in a nice place. We had agreed politely, because we do like to go to new places. We had met with them in Katowice and went for a ride as passengers. While on the road, it seamed like we know this neighbourhood (I have to admit, that its not common, because I have problems with remembering places, where I had been once or twice
). When we were driving near a hotel, where few weeks later we were photographing a wedding, I was sure, that I know this place. But previous couple didn’t told us, that we can find some nice places nearby.
So we were very surprised, when we droved to a nice mansion. I must admit, that even if it was still a little bit under construction, there were a lot of fine places, where we could enter and make some photos.
We had discovered, that Kate and Sebastian were great models. In the beginning a little bit shine in front of camera, but after few minutes they had relaxed and astarted acting naturally.
We like it so much, when couples understand, that we don’t like to make „forced” photos, that looks like those from 10 years ago. Everything is about something, that is between them. This something can’t be posed, its just natural as walk or touch.
Big thanks for this great trip, and see You next Year on Your’s Wedding.
Przeciez to u Wrochema w Tarnowskich Górach!!! Sama organizowałam tam swoje sesje zdjęciowe! :)
[...] i Sebastian – ich sesja narzeczeńska pojawiła się na naszym blogu dawno temu, bo jeszcze w zeszłym roku (link). Na pierwszyrzut oka [...]
Nasi kochani młodzi mieli plener dopiero po dwóch miesiącach od ślubu. Początkowo zakładaliśmy, że zrobimy go zaraz na drugi dzień, ale prawdziwe góralskie wesele dało się we znaki Młodym i przełożyliśmy termin „na telefon”. Cały czas coś sprawiało, że nie mogli się z nami spotkać. W końcu umówiliśmy się – jakakolwiek będzie pogoda.
Zaproponowaliśmy miejski plenerek, ale Ala nie do końca była przekonana do takich zdjęć ślubnych. Zastanawiałam się więc nad miejscem, do którego można dojechać w godzinkę, a jednocześnie byłoby choć odrobinę w klimacie Wytrzyszczki, gdzie mieliśmy robić pierwotny plener ( zamek, jezioro, góry). Przyszedł mi do głowy Ojców i Ali zaświeciły się oczy.
Pojechaliśmy więc na Jurę. W drodze do samego Ojcowa zahaczyliśmy o Pieskową Skałę – tak na kilka ujęć. Niestety warunki panowały polowe, więc za przebieralnię posłużył samochód, na parkingu pod pałacem. Ala władała sukienkę, która od wesela leżała ładnie złożona w folii i czekała za sesję ślubną. Jak wszyscy uśmialiśmy się z jej miny, kiedy ją zakładała…Biedna Panna Młoda nie mogła znaleźć pralni, która weźmie odpowiedzialność za wypranie sukni. W jednej chwili przypomniał się jej zapach wszystkich weselnych potraw. Jednak determinacja wykonania zdjęć ślubnych była u młodych naprawdę duża, pognaliśmy pod górę i zrobiliśmy kilka fotek za murami, potem wpadliśmy na dziedziniec, między filary balkonowe, na pałacowe schody… I okazało się, że mamy na tyle bogaty materiał, że nie ma potrzeby jechać dalej
Zresztą muszę w sekrecie przyznać, że zmarzliśmy, zwłaszcza Ala…
Ślicznie dziękujemy Ali i Krecikowi za baaardzo przyjemne popołudnie w miłym towarzystwie
Our beloved bride and groom had theirs wedding session two months after their wedding. Firstly, we thought, wedding session will be next day after the wedding, but trully „mountain” type wedding had tired yound couple too much. So we decided, that we will call each other and set the date of wedding session. All the time between something was getting in our way (usually bad weather), so finally we decided to make session with whatever the „weather will be”.
Our first idea for the session was urban type session, but for Ala this idea was just not to good. I was thinking about a place similar to Wytrzyszczka, where the initial wedding session was planned to be (castle, lake, some mountains). When an idea of Ojców came to my mind, Ala’s eyes started to shine.
We went to Jura. On the way to Ojców, we have stopped in Piaskowa Skała („Sand Rock”) – just to shoot few shots. Sadly, there was no place to change clothes, so car had become the best place to do it. Ala was putting on her wedding dress, that was lying in plastic bag since wedding – just waiting for session day. We had a lot of fun watching Bride putting her dress on… she could ton find a loundry, which would wash her dress without destroying it… so in this moment, she had remembered all food smells from her wedding day. But nothing could stop us – we went upstairs to make few shots… some in front of castle wall, then on courtyard, between balcony’s pillars, on castles stairs… And we had realised, that we have a lot of photos, and we don’t have to go anywhere else
.
Beside that, I have to secretly admit, that we was freezing, specially Ala…
Big thanks to Ala and Krecik („Little Mole”) for very pleasing afternoon in great company.
Alusia śliczne zdjęcia, pozdrawiam:)
Bogu dziękować za GPS’y i … mapę Łukasza. Jechaliśmy kawałek drogi, bo aż pod Nowy Sącz, więc bez dobrej mapy nie dalibyśmy rady. Już w domu mieliśmy ubaw, kiedy dostaliśmy mapę z informacją jak dojechać do domu Młodej. Mapa zawierała wiadomości typu „…na A4. Po 60 km fantastycznej drogi gdzie nie ominą nas żadne roboty drogowe (na pewno są bo jechałem ostatnio ale tylko 2 km)” oraz „Po prawej stronie przy drodze będzie stał sklep a koło sklepu mój samochód granatowy SEAT. Tutaj proszę”. Dało nam to pogląd na usposobienie Młodych. Okazało się, ze nie tylko Para Młoda ma duże poczucie humoru, ale taką właśnie mają rodzinę i przyjaciół, którzy dotarli na wesele po sąsiedzku z Sosnowca (Tu chcielibyśmy podziękować, za pozytywne komentarze zdjęć z sesji narzeczeńskiej
)
Impreza była fantastyczna (sami się na niej chwilę bawiliśmy), zdjęć zrobiliśmy co niemiara (stąd też był wielki ból przebiórki) i przywieźliśmy masę fajnych wspomnień.
Dziękujemy ślicznie Ali i „Krecikowi”, że wybrali właśnie nas
Ps… poniższe zdjęcia są pierwszą odsłoną zapowiadanego przez nas w różnych miejscach poszerzenia blogu. Teraz możecie oglądać Wasze zdjęcia jeszcze większe.
Thanks God for the GPS and… Lukas map. We went for a long road to Nowy Sącz neighbourhood, so without good map we could’t make it. Wen lately we got a SMS with a map, how to drive to Bride’s home, we had a lot of fun. It was containing messeges like „… on A4 highway. After 60km of great road, where there will be a lot of road work (they are there for shure, couse I went there last time… but only 2 km of them)” and „On the right, near the road will be a shop, and in front of it my car: Blue Seat… here please”. It had given us a „look” on Couple’s character. And not only they had so great sense of humour, but whole their family and friends also. And some of those friends had come from our home city Sosnowiec (And here we would like to say thanks for appreciating comments on engagement session photos
).
The rception was fantastic (we have also danced a little bit with guests), we have made a lot of great photos (so selecting was a pain), and we have bringed back a lot of great memories.
Thanks to beautiful Ala and „Krecik” („Little Mole”) for choosing us
.
Ps… those photos are first of bigger sized ones, that we was talking about here and there
. Now You may have better experience of them.
zdjęcia są fantastyczne :D
zgadzam się,super wesele i super zdjęcia:D pozdrowienia dla fotografów:D
5dmkII 24L 1.4 24mm 50L 1.2 50mm 85mm Bytom Będzin dla wymagających dobre zdjęcia documentary Dąbrowa Górnicza Engagement Session fajne wesele fotografia Fotografia Ślubna International Wedding Photographer Kraków London Wedding Photographer Marcin Bobowski najlepsi fotografowie ślubni najlepszy fotograf ślubny photojurnalism plener ślubny reportaż reportaż ślubny Ruda Śląska Sesja Narzeczeńska sesja przed ślubem sesja przedślubna sesja ślubna sesja ślubna w wodzie Sosnowiec Tychy Warsaw Warszawa wedding outdoor session wedding photographer Wedding Photography wedding photojournalism zdjęcia Zdjęcia Ślubne Światłem Malowane Świętochłowice ślub
Kasia - super zdjęcia klimatyczne w tej knajpce, zarówno w wersji kolorowej jak i czarno-białej, piękny minimalizm:)
Dorota Hańska - Muszę przyznać, że od ostatniej mojej wizyty dużo się tu zmieniło i to zdecydowanie na lepsze. Świetne zdjęcia.
Szaro, buro i nijako? | Światłem Malowane - Zdjęcia Ślubne, Fotografia Ślubna - [...] session, and also for best casseroles in the world (yep, the seme we earlier have eaten with Iwona and Matt, and also with Agatha and Robert ). While making wedding session, we walked through some Cracovs [...]