Na plener ślubny Moniki i Krzyśka umówiliśmy się w samo południe. Masakra. Ja byłam załamana. Zdjęcia w tak kontrastowym świetle to zwykle jest fatalny pomysł.
Pomimo tego, zrobiliśmy kilka fajnych kadrów pod zamkiem będzińskim, potem pod pałacem z pod którego przegoniła nas… burza – konkretnie to piorunem strzelającym w latarnie po drugiej stronie ulicy. Ja zdębiałam. Uciekliśmy od razu i ścigaliśmy się z piorunami po drodze.
Dojechaliśmy na Pogorię i … siedzieliśmy pół godziny w samochodzie bojąc się wyjść. Burza była naprawdę potężna. A potem nieśmiało wyszliśmy z auta i zrobiliśmy rewelacyjną sesję na plaży. Atomowa para młoda jak słowo daję !!!
Monika i Krzysiek to przesympatyczni ludzie. Od razu współpraca układała nam się bardzo fajnie. Najpierw przygotowania, potem kościół. Piękna msza w jasnym (rewelacja) kościele. Po ceremonii pojechaliśmy na salę jechaliśmy i jechaliśmy i jechaliśmy…
Kiedy już zaczęłam tracić nadzieję, ze dojedziemy wjechaliśmy na podjazd przed ślicznym maleńkim pałacykiem. Bardzo lubimy takie miejsca. Wesele było radosne i wzruszające. Bawiliśmy się znakomicie. Dziękujemy, ze wybraliście właśnie nas.
Super zdjęcia:)
Mieliśmy plan! Najpierw ruiny, potem jakieś pola, a na koniec Pogoria i topienie Panny Młodej. Kiedy się spotkaliśmy z młodymi okazało się że mamy nie lada asystę. Jeszcze jednego fotografa amatora, operatora kamery w osobie siostry Oli i jednoosobową widownię.
Kiedy podjechaliśmy do Grodźca młodzi zaniemówili. Na nas ten widok tez zrobił wrażenie, kiedy byliśmy tam po raz pierwszy. Zagoniliśmy ich między ruiny i nakazaliśmy przytulanie itp. Ola i Łukasz grzecznie wchodzili na schodki, włazili do dziur, skakali z kawałków ścian i robili mnóstwo szalonych rzeczy.
Pole było dużo mniej rozrywkowe, za to plaża i woda dostarczyły nam wszystkim dużo radości.
Zaczęło się na pewno oryginalnie
Kiedy przyjechałam do Oli wszyscy byli jeszcze ” w proszku”, ale liczyli, że mają jeszcze dużo czasu. I faktycznie Ola spokojnie się ubrała, podpinała welon, wybrała kolczyki i była gotowa. Zadzwonił Łukasz, że się zbierają do wyjścia i wtedy zapanowała nieco nerwowa atmosfera, ponieważ siostra Oli – jej druhna była jeszcze w wałkach na głowie, nieco zniszczył się jej manicure, a mama się zacięła i szukała plastra. Aaaaaaa… na szczęście wszystko zostało dopięte na czas.
Reszta uroczystości była rewelacyjna- zresztą nie tyko dla nas fotografów – kościół był jasny i duży, sala jasna i przyjemna, góralska orkiestra REWELACYJNA, a goście… ja życzę każdemu takich na weselu. Na koniec młodzi zrobili nam taneczną niespodziankę, za którą ślicznie dziękujemy. Aż żal było uciekać.
Już na weselu dostaliśmy plan wycieczki na plenerze obejmujący: dach, centrum Katowic i podwórko Babci. Stawiliśmy się więc grzecznie pod wskazanym adresem, aby „zrobić dach”. Bardzo zresztą dziękujemy w imieniu młodych i naszym za udostępnienie tego… bajkowego miejsca. Na dachu młodzi skakali, spychali się ze skrajów budynku, robili szpagaty i inne ciekawe rzeczy. Było bosko. Punkt drugi ograniczył się do dworca PKP. Ania z Adamem wzbudzili spora sensację i nie wykazali zainteresowania dalszym zwiedzaniem miasta. Na koniec wybraliśmy się na podwórko Babci. Klimat rewelacyjny. W ramach prezentu czekało na nas tutaj piękne drewniane krzesło i maluch w tym samym kolorze. Zdjęcia wyszły świetne – naszym zdaniem. Mamy nadzieję, ze Wam również spodobają się ich zdjęcia ślubne.
Świetna sesja zdjęciowa, piękni Państwo Młodzi :-) Kto by pomyślał, że Katowice będą tak uroczym tłem dla Nowożeńców...Brawa dla fotografów :-)
Excellent photographs from a fantastic wedding!!
Pięknie, bosko.... WSPANIALI! :)Oby tak na zawsze!
bardzo miłe, przyjemne i z pomysłem .........
Różnorodnie, w pięknych kolorach - bardzo dobry plener!
Przepiękne zdjęcia,z wrażenia mam gęsią skórkę.Boskie boskie...
Ania i Adam dosłownie wpadli do Polski na wesele. Wszystko jednak było dopięte na ostatni guzik. Suknia jak z bajki. Piękna fryzura i rewelacyjna wizażystka, która malowała na Ani jak na obrazku. Państwo młodzi byli w pełni zrelaksowani. Płynnie minęli ceremonię ślubna i zaczęło się wesele. Gości nie trzeba było rozbawiać sami wylegali na parkiet i widać było, że są w swoim żywiole. Zwłaszcza delegacja z Irlandii rządziła na parkiecie i przy mikrofonie.
Bardzo udana impreza. Gratulujemy.
5dmkII 24L 1.4 24mm 50L 1.2 50mm 85mm Bytom Będzin dla wymagających dobre zdjęcia documentary Dąbrowa Górnicza Engagement Session fajne wesele fotografia Fotografia Ślubna International Wedding Photographer Kraków London Wedding Photographer Marcin Bobowski najlepsi fotografowie ślubni najlepszy fotograf ślubny photojurnalism plener ślubny reportaż reportaż ślubny Ruda Śląska Sesja Narzeczeńska sesja przed ślubem sesja przedślubna sesja ślubna sesja ślubna w wodzie Sosnowiec Tychy Warsaw Warszawa wedding outdoor session wedding photographer Wedding Photography wedding photojournalism zdjęcia Zdjęcia Ślubne Światłem Malowane Świętochłowice ślub
Marta - Ślicznie! Zdjęcia są REWELACYJNE!
siostra - przepięknie
Iwona - Super Monia rewelacyjny plener:*