Znając temperament „naszych Młodych” zaczęliśmy od gokartów. Ania natychmiast odnalazła się za kierownicą, a Szymonowi pozostała jedynie flaga do machania. Jednak niczym się nie zraził. Oboje wczuli się w rolę i zdjęcia wyszły niemal jak na wyścigach.
Z powodu pięknej koronkowej sukni z trenem postanowiliśmy poszukać nieco romantycznych tradycyjnych kadrów. Poszliśmy na spacer po parku. Tu zaatakowały nas dwa żywioły. Deszcz, który uparcie siąpił, nie dając za wygraną, oraz stada, wygłodzonych, krwiożerczych bestii, znanych powszechnie pod nazwą komary. Ania opatuliła się w welon jak w moskitierę a my biegaliśmy machając rękami i klepiąc się po plecach i innych miejscach… Kiedy tak radośnie spacerowaliśmy po parku, wpadliśmy na dwie starsze panie, które na nasz widok złapały się za głowy i wskazując na piękny koronkowy tren, który ciągnął się za Anią po chodniku zawołały „o Boże, jaka szkoda”. To był motyw przewodni tej sesji. Za każdym razem, kiedy Ania siadała na trawie, biegała po boisku, czy zmiatała kurz i deszczówkę z bardzo różnych miejsc krzyczeliśmy:
„o Boże, jaka szkoda”, tylko Ania się śmiała i powtarzała ” To tylko raz w życiu”.
Umówiliśmy się na 8:00 rano w Ojcowie. Szalona godzina na zdjęcia. Słońce latem o tej porze jest już jednak bardzo ostre więc musieliśmy kombinować. Na szczęście Ojców to miejsce, gdzie jest pełno drzew i nie trudno o kawałek mniej naświetlonego miejsca. Zamek tez zrobił nam miłą niespodziankę i rzucał cień we właściwą stronę. Dzięki temu udało nam się zrobić śliczne romantyczne zdjęcia narzeczeńskie w pięknej tonacji kolorystycznej. Ja jestem zadowolona
Mam nadzieję, że Iwona i Mateusz również.
mistrz foty!!
Z Moniką i Krzyśkiem umówiliśmy się na parkingu o 8:00 rano. Ustaliliśmy, ze wtedy zdecydujemy, gdzie jedziemy. Wybór padł na „Park Zielona” w Dąbrowie. Miejsce jest sympatyczne i często jeździmy tam na spacery rodzinne, ale jeszcze nie zdarzyło nam się tam fotografować, mimo, ze jest to niemal „za rogiem”.
Ten park, był kiedyś przepiękny i zadbany. Alejkami jeździły dorożki. Potem strasznie podupadł i aż było przykro patrzeć jak marnieje.
Wyobraźcie więc sobie jaką mieliśmy niespodziankę, kiedy okazało się, że fontanna w środku parku tryska wodą. W parku byłam po raz pierwszy jakieś 15 lat temu i jeszcze nie widziałam, aby tryskała tu woda.
Monika podsumowała temat krótko – „to specjalnie dla nas”
Kasia i Rafał są Zagłębiakami. Na plener wybrali jednak nieco odległy park w Świerklańcu. Parki to miejsca, gdzie można się wybrać z „młodymi” na pewniaka. Oznacza to, ze na pewno plener będzie piękny, będzie miał nasycone kolory i bankowo znajdziemy masę fajnych miejsc, gdzie będzie można pstrykać. I tak właśnie było tym razem zwłaszcza, że trafiliśmy na najlepszą godzinę do zdjęć. Zachodzące słońce dawało ładny ciepły koloryt niebu, a młodzi na tym tle prezentowali się uroczo.
Wszystkie zdjęcia wyszły uroczo. Dla mnie jednak fotografią sesji są przepiękne czerwone szpilki. Jak widzę to zdjęcie, to od razu staje mi przed oczami kieliszek dobrego czerwonego wina i stolik dla dwojga… a Wam z czym się kojarzy ?
Sesja narzeczeńska to taki moment, w którym zapoznajemy się z narzeczonymi. W całej tej atrakcji chodzi o to, aby Młodzi nas troszkę poznali i nie stresowali się pstrykającą migawką i wszędobylskimi fotografami.
Patrząc z tej perspektywy sesję z Agnieszką i Tomkiem postanowiliśmy zakończyć po 5 minutach. Młodzi wykazywali absolutny brak zawstydzenia, nieśmiałości itp. Po prostu pięknie zagrali samych siebie przed obiektywem. Uśmiechy nie schodziły im z twarzy, a na hasło „no dobrze, teraz udawajcie, że jesteście poważni” wybuchali śmiechem. Na drodze negocjacji postanowiliśmy jednak sesję przedłużyć. Oto owoc naszej „ciężkiej pracy”
P.S. Aż się nie mogę doczekać wesela. Młodzi po kimś tacy są, wierzę więc głęboko, że rodzice i cała reszta rodziny będzie równie naturalna i radosna.
Kochani! Serdecznie dziękujemy za sesję narzeczeńską. Już nie umiemy się doczekać zdjęć z niedzieli:) Ściskamy ciepło, A i T:)
Park Kościuszki to bardzo fajne miejsce. Ktoś wpadł na pomysł, aby w środku miasta wyczarować zielone płuca. Ten Park ma jeszcze jedną wielką zaletę. Nie jest tak tłoczny jak chorzowski. Park powitał nas soczystą zielenią, pięknymi kolorowymi kwiatami i maleńkimi nieporadnymi żabkami.
Trzeba było cały czas patrzeć pod nogi, aby jakiejś nie zdeptać.
Kiedy już zrobiliśmy serię „obowiązkowych zdjęć”, na których można spokojnie dostrzec uczucie jakie emanuje od młodych skupiliśmy się chwilę na zastanym zwierzyńcu.
Magda mimo początkowej niechęci postanowiła popatrzeć im prosto w oczy
5dmkII 24L 1.4 24mm 50L 1.2 50mm 85mm Bytom Będzin dla wymagających dobre zdjęcia documentary Dąbrowa Górnicza Engagement Session fajne wesele fotografia Fotografia Ślubna International Wedding Photographer Kraków London Wedding Photographer Marcin Bobowski najlepsi fotografowie ślubni najlepszy fotograf ślubny photojurnalism plener ślubny reportaż reportaż ślubny Ruda Śląska Sesja Narzeczeńska sesja przed ślubem sesja przedślubna sesja ślubna sesja ślubna w wodzie Sosnowiec Tychy Warsaw Warszawa wedding outdoor session wedding photographer Wedding Photography wedding photojournalism zdjęcia Zdjęcia Ślubne Światłem Malowane Świętochłowice ślub