Grunt to dobry początek. Już na schodach pod domem Panny Młodej natrafiłem na wróżkę, która przepowiedziała świetlaną przyszłość Młodym, pszczelarkę, której pszczoły przynosiły niesamowite szczęście i pokerzystów, którzy ograli Młodych do cna.
Potem okazało się, że Młodzi chyba coś napsocili, bo od samych drzwi towarzyszył im radiowóz. Na szczęście nikt nie został aresztowany, a panowie z radiowozu okazali się kolegami z pracy Pana Młodego.
Na plener ponownie wybraliśmy Świerklaniec, bo czemu nie. Okazało się, że jest tam masę miejsc, które nam umknęły za pierwszym razem. Tym razem, jednak nie było ciągnika, jakoś jednak sobie poradziliśmy
Wspólnie plenerowali się:
Dorota i Janusz
„Dzień dobry, bo my jesteśmy nieśmiali i nie wiemy jak się pozuje”. Tak przywitali nas Dorota i Janusz. Faktycznie przez pierwsze pięć minut byli nieco onieśmieleni ciągłym pstrykaniem aparatu. Jednak po chwili wszystko już poszło gładko. Przytulanie, patrzenie sobie w oczy, pocałunki. Wmawialiśmy im, że muszą ćwiczyć przed weselem
Miejsce na plener trafiło nam się urocze. Park w Świerklańcu słynny jest z urokliwych, klimatycznych miejsc. Wykorzystaliśmy je ile się dało w ciągu krótkiego spaceru, łącznie z ciągnikiem, który wdarł się na nasze plenerowe terytorium.
Znając temperament „naszych Młodych” zaczęliśmy od gokartów. Ania natychmiast odnalazła się za kierownicą, a Szymonowi pozostała jedynie flaga do machania. Jednak niczym się nie zraził. Oboje wczuli się w rolę i zdjęcia wyszły niemal jak na wyścigach.
Z powodu pięknej koronkowej sukni z trenem postanowiliśmy poszukać nieco romantycznych tradycyjnych kadrów. Poszliśmy na spacer po parku. Tu zaatakowały nas dwa żywioły. Deszcz, który uparcie siąpił, nie dając za wygraną, oraz stada, wygłodzonych, krwiożerczych bestii, znanych powszechnie pod nazwą komary. Ania opatuliła się w welon jak w moskitierę a my biegaliśmy machając rękami i klepiąc się po plecach i innych miejscach… Kiedy tak radośnie spacerowaliśmy po parku, wpadliśmy na dwie starsze panie, które na nasz widok złapały się za głowy i wskazując na piękny koronkowy tren, który ciągnął się za Anią po chodniku zawołały „o Boże, jaka szkoda”. To był motyw przewodni tej sesji. Za każdym razem, kiedy Ania siadała na trawie, biegała po boisku, czy zmiatała kurz i deszczówkę z bardzo różnych miejsc krzyczeliśmy:
„o Boże, jaka szkoda”, tylko Ania się śmiała i powtarzała ” To tylko raz w życiu”.
Umówiliśmy się na 8:00 rano w Ojcowie. Szalona godzina na zdjęcia. Słońce latem o tej porze jest już jednak bardzo ostre więc musieliśmy kombinować. Na szczęście Ojców to miejsce, gdzie jest pełno drzew i nie trudno o kawałek mniej naświetlonego miejsca. Zamek tez zrobił nam miłą niespodziankę i rzucał cień we właściwą stronę. Dzięki temu udało nam się zrobić śliczne romantyczne zdjęcia narzeczeńskie w pięknej tonacji kolorystycznej. Ja jestem zadowolona
Mam nadzieję, że Iwona i Mateusz również.
mistrz foty!!
Z Moniką i Krzyśkiem umówiliśmy się na parkingu o 8:00 rano. Ustaliliśmy, ze wtedy zdecydujemy, gdzie jedziemy. Wybór padł na „Park Zielona” w Dąbrowie. Miejsce jest sympatyczne i często jeździmy tam na spacery rodzinne, ale jeszcze nie zdarzyło nam się tam fotografować, mimo, ze jest to niemal „za rogiem”.
Ten park, był kiedyś przepiękny i zadbany. Alejkami jeździły dorożki. Potem strasznie podupadł i aż było przykro patrzeć jak marnieje.
Wyobraźcie więc sobie jaką mieliśmy niespodziankę, kiedy okazało się, że fontanna w środku parku tryska wodą. W parku byłam po raz pierwszy jakieś 15 lat temu i jeszcze nie widziałam, aby tryskała tu woda.
Monika podsumowała temat krótko – „to specjalnie dla nas”
Kasia i Rafał są Zagłębiakami. Na plener wybrali jednak nieco odległy park w Świerklańcu. Parki to miejsca, gdzie można się wybrać z „młodymi” na pewniaka. Oznacza to, ze na pewno plener będzie piękny, będzie miał nasycone kolory i bankowo znajdziemy masę fajnych miejsc, gdzie będzie można pstrykać. I tak właśnie było tym razem zwłaszcza, że trafiliśmy na najlepszą godzinę do zdjęć. Zachodzące słońce dawało ładny ciepły koloryt niebu, a młodzi na tym tle prezentowali się uroczo.
Wszystkie zdjęcia wyszły uroczo. Dla mnie jednak fotografią sesji są przepiękne czerwone szpilki. Jak widzę to zdjęcie, to od razu staje mi przed oczami kieliszek dobrego czerwonego wina i stolik dla dwojga… a Wam z czym się kojarzy ?
5dmkII 24L 1.4 24mm 50L 1.2 50mm 85mm Bytom Będzin dla wymagających dobre zdjęcia documentary Dąbrowa Górnicza Engagement Session fajne wesele fotografia Fotografia Ślubna International Wedding Photographer Katowice Kraków London Wedding Photographer Marcin Bobowski najlepsi fotografowie ślubni najlepszy fotograf ślubny photojurnalism plener ślubny reportaż reportaż ślubny Ruda Śląska Sesja Narzeczeńska sesja przed ślubem sesja przedślubna sesja ślubna Sosnowiec Tychy Warsaw Warszawa wedding outdoor session wedding photographer Wedding Photography wedding photojournalism zdjęcia Zdjęcia Ślubne Światłem Malowane Świętochłowice ślub