Gram w zielone

Ania i Jasiek mieszkają na Śląsku, postanowiliśmy więc zaznajomić ich z zagłębiowskimi klimatami. W drodze eliminacji wybraliśmy sosnowiecki Park w Kazimierzu.
Lubimy to miejsce, z kilku powodów. Po pierwsze jest tam ładnie. Pomimo uczucia, że to miejsce jeszcze tkwi w rzeczywistości komunistycznej (można wpaść na starą nieczynną fontannę, albo plac zabaw z czasów mojego dzieciństwa) widać, że ktoś dba o park. Zieleń jest zadbana, place zabaw są sukcesywnie odnawiane. Jeziora są na tyle czyste, że polują tu zarówno wędkarze, jak i kaczki. Atrakcją parku jest mały zwierzyniec, do którego lgną dzieciaki, na czele z naszym. Zwierzaki są przyjazne i jedzą z ręki.

Taki więc obraz zaprezentowaliśmy narzeczonym. Myślę, że nasze małe zielone płuca miasta spodobały się im.

Sam plener był bardzo sympatyczni a młodzi nas nie zawiedli, okazali się sympatyczni, pogodni i zakochani. Mamy szczęście do takich właśnie par i uwielbiamy z nimi pracować. Jak zawsze nie możemy się doczekać wesela.

Pozdrawiamy i dziękujemy Ani i Jaśkowi.

Komentarzy: 1

Egzotycznie

Madzię i Michała spotkaliśmy po raz pierwszy zimą. Wtedy właśnie zaproponowali nam fotografowanie na swoim ślubie. Termin był kwietniowy, założyliśmy więc piękną słoneczną pogodę i boski plener. Cóż jednak pogoda ma własne plany. mamy początek kwietnia, a na dworze nie jest ani odrobię bosko. Dokładnie w tej chwili gęstnieją chmury i pewnie zaraz lunie. Wokół jest szaro i ponuro, drzewa są nagie i bezbarwne, a trawniki wyglądają jak konające. W takiej sytuacji naprawdę ciężko jest wymyślić jakiś piękny plener.

Na nasze wielkie szczęście nasi bliscy jakiś czas temu zaprosili nas w cudowne miejsce, które właśnie teraz wykorzystaliśmy.

Zaprosiliśmy narzeczonych do Gliwic do miejskiej palmiarni. (I nie ma to absolutnie nic wspólnego z sosnowieckim egzotarium, każdy kto był w obu miejscach widzi przepaść między nimi).

Gliwicka palmiarnia jest gigantyczna. W środku jest pięknie i widać, ze gospodarz dba o klientów. Między bananowcami i owocującymi drzewami pomarańczowymi są ławeczki, altanki, można spacerować mostkami nad oczkami wodnymi, w których machają ogonami kolorowe ryby, a prawie skamieniałe zwierzaki mrugają oczami. Jednym słowem dla każdego coś miłego.

Nam spacer bardzo się podobał, zamierzamy tam wrócić w deszczowy dzień z koszykiem piknikowym na pól dnia :)

Pozowali:
Magda i Michał

Komentarzy: 0

Miasto w kwiatach

Czasami zdarza się, ze mamy prawdziwe perełki wokół siebie i o tym nie wiemy. Tak właśnie było z nami. Całkiem niedaleko miejsca gdzie mieszkamy jest wyjątkowe miasto – Pszczyna. Jest tu piękny, wielki park, pełen urokliwych mostów i alejek. Śliczny pałac, o który ktoś naprawdę dba. Skansen i zagroda żubrów! Jest też mały klimatyczny rynek i rewelacyjna lodziarnia.

Dzisiaj oprowadzali nas Ania i Damian. Na początek zaznajamialiśmy się z okolicami miasta i parkiem – skansen i żubry następnym razem.

Acha,  zachęcamy do odwiedzin w maju. Całe miasto po prostu tonie w kwiatach!

Pozowali:
Ania i Damian

Komentarzy: 0

Kawiarenka pod lipami

Z „naszymi” młodymi szukaliśmy się chwilkę na pszczyńskim rynku. Na szczęście naszą uwagę przykuła różowa sukienka i dwie roześmiane buzie, a ich… nasze aparaty.

Ten reportaż był inny niż wszystkie poprzednie. Tym razem nie umówiliśmy się na zaplanowane plenery, tylko na spacer i herbatkę. Chcieliśmy poznać przyszłych Państwa Młodych i chcieliśmy, aby oni nas poznali.

Spotkanie było bardzo sympatyczne i przy okazji nie oparliśmy się, aby cyknąć kilka zdjęć…

Pozowali:
Edyta i Marcin

Komentarzy: 11