To był naprawdę piękny dzień, piękni ludzie i piękna uroczystość.
Pojawiliśmy się jednocześnie – Ja w domu Pani Młodej, Marcin u Pana Młodego. Nie mogę powiedzieć, że byli szczególnie zrelaksowani. Oboje potrzebowali pomocy przy ubieraniu, bo trzęsły im się ręce ….ale gdy się już spotkali, nie przestawali się uśmiechać.
Ceremonia była wzruszająca, a wesele radosne. Wszyscy byli zadowoleni i klimat się udzielał również nam.
A na drugi dzień… utopiliśmy Pannę Młodą
!!
Na prośbę Państwa Młodych publikujemy tymczasowo znacznie poszerzoną galerię.
Wszystkich mniej zainteresowanych prosimy o wyrozumiałość
Weselili się:
Ewa i Adrian































































On… porywający, energiczny, dziki…
Ona… porywająca, energiczna, zwiewna…
Co za para!!
Uwielbiamy pracować z ludźmi, którzy potrafią bawić się tym co robią, cieszyć sobą i okazywać tę radość na zewnątrz. Migawka sama się naciska.
Ponadto ta para miała dla nas małą niespodziankę… Tańczyła nam przed obiektywami w przenośni i dosłownie. Efekty możecie zobaczyć sami… mnie oczarowały.
P.S.
Za tydzień robimy zdjęcia na ich ślubie… to dopiero będzie! Połowa gości to profesjonalni tancerze, nie mogę się już doczekać i obiecuję super fotki w blogu
Pozowali:
Sylwia i Adam



























Kto przy zdrowych zmysłach wychodzi z łóżka w DZIEŃ USTAWOWO WOLNY, aby biec na plener o 8:00 rano ??!! Hmmm my się podnieśliśmy
, ale pogoda bardzo pomagała. Śliczne słoneczko ciepluteńko.
Nasi „młodzi” stawili się punktualnie. Jako miejsce akcji zaproponowaliśmy miasto bliskie Ani – Dąbrowę Górniczą. Nie wybraliśmy się jednak do pięknego parku, ani nad jezioro. Wybraliśmy ścisłe centrum. I był to całkiem fajny pomysł, zwarzywszy na to, że Ania i Dominik zarazili się od naszego synka ( lub on od nich
) beztroską. Bieganie po mokrych chodnikach slalomem między fontannami, zabawy w piaskownicy, zjazd ze ślizgawki… pięknie było ![]()
Dzięki śliczne, czekamy na weselicho!!
Pozowali:
Ania i Dominik























Razem z Ewą i Adrianem wybraliśmy plener nam bardzo bliski (z racji weekendowych spacerów) im całkiem obcy, choć w mieście obok. „Ktoś na górze” spłatał nam figla – padało. Mieliśmy jednak miłą niespodziankę. Naszym modelom wcale to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, zrobili z deszczu pretekst, aby się bardziej poprzytulać. Chyba dzięki naszemu pogodnemu nastawieniu i ogólnej radości słońce jednak wyszło. Nawet nie zauważyliśmy jak szybko mija czas. Z niecierpliwością czekamy na sesję ślubną.
Pozowali:
Adrian i Ewa









