Luz, lustra i koronki…

Ulica artylerzystów, fizylierów, kadetów, wopistów!!! O rany, co za dzielnica! Na szczęście na podwórkach przed domami królowały standardowe rabatki, nikt nie wystawił armaty.

W domu Ani przywitała nas spokojna atmosfera i sympatyczni domownicy. Zdjęcia z przygotowań wyszły świetnie, zwłaszcza dzięki przychylności Panny Młodej, jej rodziców, przyjaciół i znajomych, którym teraz ślicznie dziękujemy (Panu Młodemu z rodzicami również :) ), oraz dzięki gigantycznym, cudownym lustrom.

Nerwy zaczęły się 5 minut przed przyjazdem Pana Młodego i ustąpiły zaraz po jego przybyciu.

Reszta potoczyła się gładko. Kościół był śliczny, kazanie z pomysłem (dobrze jest mieć zaprzyjaźnionego księdza), tradycyjne krótkie odwiedziny w domu i sala bankietowa. Pierwszy taniec wyszedł oczywiście popisowo a dalej było już tylko lepiej…

Komentarzy: 3

Paweł się żeni…

Specjalnie dla Asi i Pawła słońce postanowiło przedrzeć się przez chmury. Cały tydzień obfitował deszczem, by specjalnie w dniu wesela pogoda dopisała. Sprzyjało to też dobremu nastrojowi wśród gości. Uśmiechy przez większość zabawy nie schodziły im z ust… co swą kulminację miało podczas zorganizowanego przez kapelę konkursu tańca. I nic by w tym dziwnego nie było, gdyby nie fakt, iż uczestniczyli w nim tylko panowie, tańcząc różne dziwne wygibasy, podobne do Tanga, Walca, wywołując przy tym salwy śmiechu wśród gości, którzy przebierali z nogi na nogę, chcąc przyłączyć się do Panów ;) .

Całości dopełniała pojawiająca się tu i ówdzie pieść ludowa… „Paweł się żeni” ;) .

Mam nadzieję, iż ich zdjęcia ślubne będą Wam się podobały.

Komentarzy: 1

Kwiecień plecień…

Kwietniowy dzień zaczął się dość leniwie. Zaczęliśmy zwykłe przygotowania do zdjęć ślubnych. Ostatnie sprawdzenie sprzętu, spakowanie aparatów, lamp, obiektywów itp. Dojechałam do Panny Młodej, która spokojnie poprawiała makijaż. Spojrzałyśmy na zegarek i uznałyśmy, ze mamy jeszcze dużo czasu. Mama panny Młodej zrobiła kawę i rozmawiałyśmy o pogodzie, dzieciach i masie innych drobiazgów, gdy zadzwonił telefon. Marcin dzwonił powiedzieć, że już jadą. Zaczęła się gorączka. Każda z Pań uciekła do innego pokoju zostawiając Pannę Młodą samą sobie. W tym miejscu moje zadanie jako fotografa ślubnego uległo znaczącej zmianie. Trzeba było pomóc Magdzie. Więc z małymi przerwami na kilka ujęć, zmagałyśmy się z halką i sukienką. Na szczęście szybko dotarła pomoc z pokoju obok :)

Pan Młody po objechaniu połowy Sosnowca zjawił się lady i zestresowany, ale od tego momentu wszystko potoczyło się sprawnie i pięknie. Kościół był pięknie przystrojony, ceremonia doniosła, a sala urocza.

Na plener ślubny wybraliśmy się tego samego dnia, chociaż pogoda troszkę grała nam na nosie. Przez chwilę piękne słońce, a za moment padający deszcz. Na szczęście nic nie zrażało Państwa Młodych i ich drużbów, którzy porazili nas swoim poczuciem humoru i temperamentem.

Sesja była świetna. Bardzo dziękujemy :)

… i zgodnie z zapowiedzią czekamy na zlecenie zdjęć ślubnych na ślubie starszego drużby ;)

Komentarzy: 5

Express ślubny

Przyznaję, że początek był nietypowy. Rozdzieliliśmy się z Marcinem. Ja pobiegłam do Panny Młodej, on pojechał do Pana Młodego. Na miejscu okazało się, że Panna Młoda musi zabawić dłużej u kosmetyczki i nie byłoby to nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że gdy Pan Młody wyjeżdżał z domu, jej nadal nie było. Jednak dzięki znakomitej sprawności i organizacji wszyscy byli gotowi na czas. Gdy Młody dojechał do domu teściów, narzeczona czekała już piękna i dopięta na ostatni guzik.

Dalej wszystko potoczyło się idealnie…Wzruszająca ceremonia, zabawa do rana i jedzenie jak marzenie.

P.S. Dziękujemy za dedykację i uroczego „wiedeńczyka” zarówno Parze Młodej jak i DJ-owi

Weselili się:
Edyta i Marcin

Komentarzy: 3