Już na sesji narzeczeńskiej Tomek wspinał się na szklana kopułę Ronda Sztuki w Katowicach. Postanowiliśmy więc na zdjęciach ślubnych pozwolić mu poszaleć i pojechaliśmy z Młodymi na skałki. Agnieszka wyszperała gdzieś skrzydełka, piórka i inne fajne rzeczy, włączając w to gumiaki – oczywiście zielone, bo taki był kolor przewodni ślubu.
Na miejscu Tomek wyskoczył z pantofli i założył buty do wspinaczki. Aga z pomocą męża i naszą dobrnęła na szczyt wzniesienia w swoich ślicznych zielonych pantofelkach.
Na tej sesji było wyjątkowo. Pojechaliśmy razem z kamerzystą i wszyscy wzajemnie przekrzykiwali się i ustawiali. Przyznaję jednak że były to przyjazne pokrzykiwania i zarówno nasze zdjęcia jak i film wyszedł świetnie.
Kiedy już zeszliśmy ze skałek pojechaliśmy na dąbrowska Pogorię, trochę na wyścigi ze słońcem, które uciekało za horyzont. Zdążyliśmy jednak złapać kilka promieni.
Agnieszka odkryła w sobie dziecko i udowodniła nam wszystkim, że skakanie w gumiakach w wodzie daje duużo radości.
When we met Tom and Agnes on their wedding session, we knew, they are „special couple”, maybe because theirs newer ending smile, or maybe because Tom decided to show us his climbing abilities, and chose dome of „Art Rondo” in Katowice to prove them. So we had decided to go to rock-climbing place for theirs wedding session. Agnes have took with her some cool stuff with her: feather wings, feathers and green robber boots – of course they had to be green – because green was theirs main wedding color.
When we arrived in place, Tom had put on his climbing shoes. Agnes, with help of his husband was able to climb to the top of the hill wearing hers beautiful green shoes.
This was exceptionally wedding session. Also Movie guy was present on this session – and we were yelling at each other, and setting each other in place. But i must have admin – it all was very friendly and funny, and finally, both ours photos and his movie was great.
After rock-climbing, we went for a race with sunset to a nearby lake just to capture couple in last rays of the setting sun.
Agnes had discovered hers inner child, proving to us all, that wearing rubber boots and jumping in the water gives a lot of joy.
Aga i Tomek to chyba najbardziej radosna para jaką spotkaliśmy. Zasadniczo trzeba się bardzo starać aby zrobić im zdjęcie na którym są poważni. Fotografia ślubna z takimi ludźmi nabiera innego wymiaru
.
W tym roku zaszaleliśmy. Przyjęliśmy trzy zlecenia pod rząd i do Agnieszki jechaliśmy po dwudniowym maratonie zdjęć ślubnych. Przyznaję, że byliśmy nieco przygaszeni. Na szczęście pyszna kawa serwowana przez mamę i radosny nastrój Panny Młodej szybko przepędziły senność i udzieliła nam się promienna atmosfera. Kiedy Agnieszka była gotowa wyglądała olśniewająco. Przyznaję się, ze kiedy Tomek się popłakał na jej widok, mnie również zakręciła się łezka w oku… no baba jestem.
Ceremonia odbywała się w krypcie Katedry Chrystusa Króla w Katowicach. Byliśmy tam po raz pierwszy i oniemieliśmy. Klimat był niesamowity.
Ceremonia przebiegła pięknie i wzruszająco, zwłaszcza ze względu na bardzo personalne kazanie i podziękowania dla rodziców, a po ceremonii zaczęły się życzenia.
O tym jakimi ludźmi są Agnieszka i Tomek może świadczyć fakt, że na ich ślub zjechali przyjaciele z całej Polski a życzenia pod kościołem trwały ponad 40 minut.
A potem był bal… restauracja rewelacyjna, jedzenie znakomite, orkiestra świetna. Goście bawili się fantastycznie co mam nadzieję widać na zdjęciach.
Aaaaa zapomniałabym, a Marcin pięknie zatańczył walca z Agnieszką i tango z mama Tomka. Chwalimy się a co
Agness and Tom are one of most joyful couple we had met. We had a lot of hard work to catch them serious on a photo. Making theirs wedding photography took us to a next level
.
It was a hard day of work to us, because we had spend two earlier days working for other couples. I must have admit, that we were a little bit tired. Bu the great taste of coffee made by Bright’s mother and Bright’s great mood chased away our somnolence and setted us on happy mood also. After preparations, Agnes was looking gorgeous. I must have admin… when Tom were crying after first look, I also have had tears in my eyes… well I’m a woman.
The ceremony took place in vault of Katedra Chrystusa Króla (Christ the King’s Cathedral) in Katowice. We were there for the first time and the place made a great impression on us.
Ceremony was very beautiful and touching, mostly because of homily, that was made specially for the couple, and because couple decided to make traditional thanks for parent in church. And after ceremony, wishes became. Those wishes are a tip, how great Agnes and Tom are… Guests had came to their wedding from all around the Poland, and wishes took ober 40 minutes.
And after was a reception… restaurant was sensational, food was delicious, band was great. Guests had great time partying, and we hope we cough it on our photography.
Oh, and not to forget… Martin danced a great Tango with Agnes and Tom’s mother. We talk big about ourself
.
Moi kochani jesteście super!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! pozdrawiam gorąco Barbara
ah co to był za ślub... :D a jacy fajni Fotografowie - gadają, latają, tańczą - pełny serwis:D
[...] Agę i Tomka, którzy niecały rok temu obchodzili swoje wesele? (link) Otóż całkiem niedawno urodziła im się śliczna córeczka… ale przed tym wydarzeniem [...]
Kasia i Sebastian zaproponowali, że zabiorą nas w ładne miejsce. Zgodziliśmy się grzecznie, bo lubimy poznawać nowe plenery. Spotkaliśmy się w centrum Katowic i zabraliśmy się z Młodymi jako pasażerowie. Kiedy jechaliśmy na miejsce droga wydawała mi się jakaś znajoma (należy podkreślić, że to rzadkość, ponieważ mam orientację w terenie jak ślepy kret). Kiedy przejechaliśmy obok hotelu, w którym kilka tygodni wcześniej robiliśmy zdjęcia byłam już pewna, że faktycznie kojarzę okolicę. Jednak z młodymi u których poprzednio robiliśmy zdjęcia ślubne w tym miejscu nie wyszliśmy, na żaden mały plenerek w dniu ślubu wychodząc z założenie, że okolica nie jest za fajna i poszalejemy na plenerze ślubnym.
Jakie było nasze zdziwienie, kiedy niemal za rogiem pojawił się śliczny kompleks pałacowy. Co prawda jeszcze troszkę w remoncie, ale w wiele ciekawych miejsc można było wejść i fotografować.
Kasia i Sebastian okazali się znakomitymi modelami. Na początku troszkę nieśmiali potem bardzo ładnie szaleli przed aparatem.
Bardzo lubimy jak Młodzi już zrozumieją, ze to nie chodzi o wymuszone portrety jak w studio sprzed 10 lat, tylko o uchwycenie tego czegoś co jest między nimi. Takiego czegoś, czego nie da się zapozować, co po prostu jest naturalne, jak spacer, czy dotyk.
Ślicznie dziękujemy za urocza wycieczkę krajoznawczą i do zobaczenia w przyszłym roku na Waszym Weselu.
Kate and Sebastian had an idea… to took us in a nice place. We had agreed politely, because we do like to go to new places. We had met with them in Katowice and went for a ride as passengers. While on the road, it seamed like we know this neighbourhood (I have to admit, that its not common, because I have problems with remembering places, where I had been once or twice
). When we were driving near a hotel, where few weeks later we were photographing a wedding, I was sure, that I know this place. But previous couple didn’t told us, that we can find some nice places nearby.
So we were very surprised, when we droved to a nice mansion. I must admit, that even if it was still a little bit under construction, there were a lot of fine places, where we could enter and make some photos.
We had discovered, that Kate and Sebastian were great models. In the beginning a little bit shine in front of camera, but after few minutes they had relaxed and astarted acting naturally.
We like it so much, when couples understand, that we don’t like to make „forced” photos, that looks like those from 10 years ago. Everything is about something, that is between them. This something can’t be posed, its just natural as walk or touch.
Big thanks for this great trip, and see You next Year on Your’s Wedding.
Przeciez to u Wrochema w Tarnowskich Górach!!! Sama organizowałam tam swoje sesje zdjęciowe! :)
[...] i Sebastian – ich sesja narzeczeńska pojawiła się na naszym blogu dawno temu, bo jeszcze w zeszłym roku (link). Na pierwszyrzut oka [...]
Nasi kochani młodzi mieli plener dopiero po dwóch miesiącach od ślubu. Początkowo zakładaliśmy, że zrobimy go zaraz na drugi dzień, ale prawdziwe góralskie wesele dało się we znaki Młodym i przełożyliśmy termin „na telefon”. Cały czas coś sprawiało, że nie mogli się z nami spotkać. W końcu umówiliśmy się – jakakolwiek będzie pogoda.
Zaproponowaliśmy miejski plenerek, ale Ala nie do końca była przekonana do takich zdjęć ślubnych. Zastanawiałam się więc nad miejscem, do którego można dojechać w godzinkę, a jednocześnie byłoby choć odrobinę w klimacie Wytrzyszczki, gdzie mieliśmy robić pierwotny plener ( zamek, jezioro, góry). Przyszedł mi do głowy Ojców i Ali zaświeciły się oczy.
Pojechaliśmy więc na Jurę. W drodze do samego Ojcowa zahaczyliśmy o Pieskową Skałę – tak na kilka ujęć. Niestety warunki panowały polowe, więc za przebieralnię posłużył samochód, na parkingu pod pałacem. Ala władała sukienkę, która od wesela leżała ładnie złożona w folii i czekała za sesję ślubną. Jak wszyscy uśmialiśmy się z jej miny, kiedy ją zakładała…Biedna Panna Młoda nie mogła znaleźć pralni, która weźmie odpowiedzialność za wypranie sukni. W jednej chwili przypomniał się jej zapach wszystkich weselnych potraw. Jednak determinacja wykonania zdjęć ślubnych była u młodych naprawdę duża, pognaliśmy pod górę i zrobiliśmy kilka fotek za murami, potem wpadliśmy na dziedziniec, między filary balkonowe, na pałacowe schody… I okazało się, że mamy na tyle bogaty materiał, że nie ma potrzeby jechać dalej
Zresztą muszę w sekrecie przyznać, że zmarzliśmy, zwłaszcza Ala…
Ślicznie dziękujemy Ali i Krecikowi za baaardzo przyjemne popołudnie w miłym towarzystwie
Our beloved bride and groom had theirs wedding session two months after their wedding. Firstly, we thought, wedding session will be next day after the wedding, but trully „mountain” type wedding had tired yound couple too much. So we decided, that we will call each other and set the date of wedding session. All the time between something was getting in our way (usually bad weather), so finally we decided to make session with whatever the „weather will be”.
Our first idea for the session was urban type session, but for Ala this idea was just not to good. I was thinking about a place similar to Wytrzyszczka, where the initial wedding session was planned to be (castle, lake, some mountains). When an idea of Ojców came to my mind, Ala’s eyes started to shine.
We went to Jura. On the way to Ojców, we have stopped in Piaskowa Skała („Sand Rock”) – just to shoot few shots. Sadly, there was no place to change clothes, so car had become the best place to do it. Ala was putting on her wedding dress, that was lying in plastic bag since wedding – just waiting for session day. We had a lot of fun watching Bride putting her dress on… she could ton find a loundry, which would wash her dress without destroying it… so in this moment, she had remembered all food smells from her wedding day. But nothing could stop us – we went upstairs to make few shots… some in front of castle wall, then on courtyard, between balcony’s pillars, on castles stairs… And we had realised, that we have a lot of photos, and we don’t have to go anywhere else
.
Beside that, I have to secretly admit, that we was freezing, specially Ala…
Big thanks to Ala and Krecik („Little Mole”) for very pleasing afternoon in great company.
Alusia śliczne zdjęcia, pozdrawiam:)
5dmkII 24L 1.4 24mm 50L 1.2 50mm 85mm Bytom Będzin dla wymagających dobre zdjęcia documentary Dąbrowa Górnicza Engagement Session fajne wesele fotografia Fotografia Ślubna International Wedding Photographer Katowice Kraków London Wedding Photographer Marcin Bobowski najlepsi fotografowie ślubni najlepszy fotograf ślubny photojurnalism plener ślubny reportaż reportaż ślubny Ruda Śląska Sesja Narzeczeńska sesja przed ślubem sesja przedślubna sesja ślubna Sosnowiec Tychy Warsaw Warszawa wedding outdoor session wedding photographer Wedding Photography wedding photojournalism zdjęcia Zdjęcia Ślubne Światłem Malowane Świętochłowice ślub
Agnieszka - bo przecież... 'gdzieś w każdym z nas jest dziecka ślad':D
Barbara - No sUUUUUUUUUUUUUUUUUUper