Z Ilonką znamy się od wielu, wielu lat. Chyba jeszcze z czasów, gdy z Dorotką pracowały razem w jednej z okolicznych szkół wyższych. Tam również poznałem część z obecnych na ślubie i weselu gości. Dużo czasu upłynęło, ale znajomość dziewczyn nie przeminęła, bo do tej pory spędzają z sobą całkiem sporo czasu. Nic też dziwnego, że losy reportażu ślubnego z własnego wesela Ilonka z Piotrem postanowili powierzyć właśnie nam
. Już teraz wiemy, że są zdecydowanie zadowoleni z swojego wyboru. Mamy nadzieję, że i Wam reportaż będzie się podobał równie bardzo jak młodym
.
We have known Ilona for a long, long time – since Dorotka worked with her in one of the nearby college. That was also the time when I have met some of Ilona’s wedding guests. It has been a while since then, but girls still spent a lot of time together. So we were not suprised when Ilona and Piotr decided to have us as their wedding photojournalists. We already know that they were happy with their choice – Hopefully You will like the photos we took as much as they do!
Mieliśmy mały problem z Asią i Marcinem.
Zwykle zdjęcia plenerowe nie sprawiają nam większego problemu i zawsze mamy masę pomysłów. Jednak to nie takie proste wymyślić niebanalny plener, kiedy na dworze nie jest ani biało, ani zielono, tylko szaro-buro. Postanowiliśmy więc wykorzystać nasz ulubiony temat czyli „Kraków”.
Zabraliśmy Asię i Marcina na zdjęcia ślubne i przy okazji na najlepsze zapiekanki na świecie ( tak, tak – te które wcinaliśmy już z Iwonką i Mateuszem, oraz Agatą i Robertem:) ).
W czasie pleneru zrobiliśmy sobie mały spacer po kawiarenkach krakowskich, wypiliśmy herbatkę i niemal przy okazji zrobiliśmy troszkę zdjęć.
Asia i Marcin okazali się znakomitymi modelami. Ślicznie ustawiali nam się tak, jak chcieliśmy, kręcili głowami to w prawo, to w lewo, całowali się po karkach, smyrali po rękach, jednym słowem rewelacja!
Oto efekt naszej pracy. Mam nadzieję, że Wam podoba się tak samo jak i nam
Dziękujemy ślicznie Asi i Marcinowi za cierpliwość i dużo dobrego humoru.
With Joan and Martin, we had a little problem
Normal Wedding session usually is no problem, and we do have a lot of ideas. But it is not easy to find a idea for interesting wedding session, when weather outside had stopped between winter and spring, and everything is in grey colors. So we have decided to go to our favourite Cracov.
So we took Joan and Martin for their’s wedding session, and also for best casseroles in the world (yep, the seme we earlier have eaten with Iwona and Matt, and also with Agatha and Robert
).
While making wedding session, we walked through some Cracovs cafeterias, we drank tea and took some photos
Joan and Martin have become great models. They were posing beautifully, reacting and applying to all our suggestions – moving here and there, giving beautiful kisses etc.
Here are the effects of our work – the photos. We have hope, that You will like them the same way we did.
Big thanks to Joan and Martin for patience and a lot of great humor.
Z Kasią i Rafałem spotkaliśmy się na zdjęciach ślubnych pod zamkiem będzińskim. Miejsce zasadniczo standardowe jak na sesję ślubną. Tym razem jednak mieliśmy szczęście. Wpadliśmy na dwie urocze licealistki, które właśnie realizowały jakiś projekt teatralny do szkoły. Były bardzo miłe i pozwoliły nam się nieco wykorzystać. Dzięki temu „standardowe miejsce” nabrało wyjątkowego klimatu. Młodym udzieliło się rozbawienie (co mam nadzieję widać na naszych zdjęciach ślubnych).
Po wizycie na zamku postanowiliśmy się nieco odświeżyć i podjechaliśmy nad jezioro, a jezioro wprawiło Młodych w romantyczny nastrój. Mamy więc śliczne portrety i rozmarzone spojrzenia. Na deser jednak Kasia i Rafał postanowili odrobinę poszaleć (zaznaczam, ze nie było wcale ciepło) i zmierzyli się z zimną wodą.
Sesję uważam za udaną. Mam nadzieję, ze Wam się również spodoba.
Kate’s and Raphael’swedding session was planed under the Castle in Bedzin. This place is quite standard for this kind of session. But this time, we had luck. We have met two lovely High School students, whose were making some kind of theatrical school project. They were very nice and allowed us to use them a little bit. Thanks to them, photos in this standard place took a unique shape. Young couple also had a lot of fun, which as we hope can be seen on ours wedding photos.
After Castle photos, looking for a bit of refresh we went to a lake. Our couple had very romantic mood thanks to this place. So we had beautiful wedding session portraits and lovely looks. At the end, Kate and Raphael had decided to go a little bit crazy (and I must have admin, weather was quite cold) and went for a fight with cold water.
We think, that this session was very successful and hope, You will like it too.
Już na sesji narzeczeńskiej Tomek wspinał się na szklana kopułę Ronda Sztuki w Katowicach. Postanowiliśmy więc na zdjęciach ślubnych pozwolić mu poszaleć i pojechaliśmy z Młodymi na skałki. Agnieszka wyszperała gdzieś skrzydełka, piórka i inne fajne rzeczy, włączając w to gumiaki – oczywiście zielone, bo taki był kolor przewodni ślubu.
Na miejscu Tomek wyskoczył z pantofli i założył buty do wspinaczki. Aga z pomocą męża i naszą dobrnęła na szczyt wzniesienia w swoich ślicznych zielonych pantofelkach.
Na tej sesji było wyjątkowo. Pojechaliśmy razem z kamerzystą i wszyscy wzajemnie przekrzykiwali się i ustawiali. Przyznaję jednak że były to przyjazne pokrzykiwania i zarówno nasze zdjęcia jak i film wyszedł świetnie.
Kiedy już zeszliśmy ze skałek pojechaliśmy na dąbrowska Pogorię, trochę na wyścigi ze słońcem, które uciekało za horyzont. Zdążyliśmy jednak złapać kilka promieni.
Agnieszka odkryła w sobie dziecko i udowodniła nam wszystkim, że skakanie w gumiakach w wodzie daje duużo radości.
When we met Tom and Agnes on their wedding session, we knew, they are „special couple”, maybe because theirs newer ending smile, or maybe because Tom decided to show us his climbing abilities, and chose dome of „Art Rondo” in Katowice to prove them. So we had decided to go to rock-climbing place for theirs wedding session. Agnes have took with her some cool stuff with her: feather wings, feathers and green robber boots – of course they had to be green – because green was theirs main wedding color.
When we arrived in place, Tom had put on his climbing shoes. Agnes, with help of his husband was able to climb to the top of the hill wearing hers beautiful green shoes.
This was exceptionally wedding session. Also Movie guy was present on this session – and we were yelling at each other, and setting each other in place. But i must have admin – it all was very friendly and funny, and finally, both ours photos and his movie was great.
After rock-climbing, we went for a race with sunset to a nearby lake just to capture couple in last rays of the setting sun.
Agnes had discovered hers inner child, proving to us all, that wearing rubber boots and jumping in the water gives a lot of joy.
bo przecież... 'gdzieś w każdym z nas jest dziecka ślad':D
No sUUUUUUUUUUUUUUUUUUper
Zdjęcia ślubne Iwonki i Mateusza nieco oddaliły się w czasie od ich wesela. Najpierw wyskoczyły problemy zdrowotne, później cudowny afrykański miesiąc miodowy ( którego owszem, bardzo zazdrościmy ;P ), a na koniec czarna rzeczywistość polskiej aury. Jednak niemal po dwóch miesiącach udało nam się spotkać na sesji ślubnej. Młoda wyprosiła „na górze” słoneczną pogodę na ten dzień i faktycznie było cieplutko i przyjemnie. Zaczęliśmy jak z podręcznika od parku. Po kilku ujęciach jednak zdecydowaliśmy, że już wystarczy i jedziemy szukać bardziej oryginalnych plenerów. Na pierwszy ogień wpadliśmy na lotnisko, a właściwie muzeum lotnictwa. Robiliśmy jak to ładnie nazwała Iwonka „zdjęcia Top-Gun’owe”. Punktem docelowym był jednak krakowski Kazimierz. Po drodze jednak zaliczyliśmy nowiutka kładkę nad Wisłą, gdzie przeszkadzaliśmy rowerzystom, potem jednak było już tylko klimatycznie i romantycznie… do czasu kiedy wpadliśmy na pomysł, ze zrobimy zdjęcia na nowiutkiej drodze, która lada dzień miała być oddana do użytku Krakowian. W tym miejscy chcielibyśmy pozdrowić Pana z budowy, który oskarżył nas o robienie zdjęć dla „Faktu” i przegonił z drogi.
Wedding session of Iwona and Mateusz took place quite a long time since their wedding. At first our Bride had some minor health problems, then they went for their miracolous African honeymoon (which of course we are totaly jelousy about ;P), and finally we facet sad reality of Polish weater. Finally, after two months since their wedding, we were able to meet and shot some nic pictures of them/ Bride must have had asked „the gods” for a good weather, because that was very nice. We started with some classics – the park, but after short photography warm-up we have decided, that we need some more uncomon places. So first we went to airport… or rather museum of aviation. We have made ” Top Gun’s” pictures – as Iwona had said about them. But the final place of our session journey was going to be Cracow – and it’s district famous Jewish district – Kazimierz. Buy the way we had stopped just for few shots on newly build bridge over the „Wisła” river, where, as it occured, we were occuping biker’s pass – causing some minor inconveniances to local bikers. After that, all shots was quite lovely, romantic and mood-full… untill the moment, when we decided, that last shots are going to be on newly build road… not yet open to cars. From this place we would like to send many warm greetings to a worker, who accused us making pictures for „Fakt” (polish cobblestone newspaper) and chased us out of that place.
super zdjęcia klimatyczne w tej knajpce, zarówno w wersji kolorowej jak i czarno-białej, piękny minimalizm:)
Muszę przyznać, że od ostatniej mojej wizyty dużo się tu zmieniło i to zdecydowanie na lepsze. Świetne zdjęcia.
[...] session, and also for best casseroles in the world (yep, the seme we earlier have eaten with Iwona and Matt, and also with Agatha and Robert ). While making wedding session, we walked through some Cracovs [...]
Nasi kochani młodzi mieli plener dopiero po dwóch miesiącach od ślubu. Początkowo zakładaliśmy, że zrobimy go zaraz na drugi dzień, ale prawdziwe góralskie wesele dało się we znaki Młodym i przełożyliśmy termin „na telefon”. Cały czas coś sprawiało, że nie mogli się z nami spotkać. W końcu umówiliśmy się – jakakolwiek będzie pogoda.
Zaproponowaliśmy miejski plenerek, ale Ala nie do końca była przekonana do takich zdjęć ślubnych. Zastanawiałam się więc nad miejscem, do którego można dojechać w godzinkę, a jednocześnie byłoby choć odrobinę w klimacie Wytrzyszczki, gdzie mieliśmy robić pierwotny plener ( zamek, jezioro, góry). Przyszedł mi do głowy Ojców i Ali zaświeciły się oczy.
Pojechaliśmy więc na Jurę. W drodze do samego Ojcowa zahaczyliśmy o Pieskową Skałę – tak na kilka ujęć. Niestety warunki panowały polowe, więc za przebieralnię posłużył samochód, na parkingu pod pałacem. Ala władała sukienkę, która od wesela leżała ładnie złożona w folii i czekała za sesję ślubną. Jak wszyscy uśmialiśmy się z jej miny, kiedy ją zakładała…Biedna Panna Młoda nie mogła znaleźć pralni, która weźmie odpowiedzialność za wypranie sukni. W jednej chwili przypomniał się jej zapach wszystkich weselnych potraw. Jednak determinacja wykonania zdjęć ślubnych była u młodych naprawdę duża, pognaliśmy pod górę i zrobiliśmy kilka fotek za murami, potem wpadliśmy na dziedziniec, między filary balkonowe, na pałacowe schody… I okazało się, że mamy na tyle bogaty materiał, że nie ma potrzeby jechać dalej
Zresztą muszę w sekrecie przyznać, że zmarzliśmy, zwłaszcza Ala…
Ślicznie dziękujemy Ali i Krecikowi za baaardzo przyjemne popołudnie w miłym towarzystwie
Our beloved bride and groom had theirs wedding session two months after their wedding. Firstly, we thought, wedding session will be next day after the wedding, but trully „mountain” type wedding had tired yound couple too much. So we decided, that we will call each other and set the date of wedding session. All the time between something was getting in our way (usually bad weather), so finally we decided to make session with whatever the „weather will be”.
Our first idea for the session was urban type session, but for Ala this idea was just not to good. I was thinking about a place similar to Wytrzyszczka, where the initial wedding session was planned to be (castle, lake, some mountains). When an idea of Ojców came to my mind, Ala’s eyes started to shine.
We went to Jura. On the way to Ojców, we have stopped in Piaskowa Skała („Sand Rock”) – just to shoot few shots. Sadly, there was no place to change clothes, so car had become the best place to do it. Ala was putting on her wedding dress, that was lying in plastic bag since wedding – just waiting for session day. We had a lot of fun watching Bride putting her dress on… she could ton find a loundry, which would wash her dress without destroying it… so in this moment, she had remembered all food smells from her wedding day. But nothing could stop us – we went upstairs to make few shots… some in front of castle wall, then on courtyard, between balcony’s pillars, on castles stairs… And we had realised, that we have a lot of photos, and we don’t have to go anywhere else
.
Beside that, I have to secretly admit, that we was freezing, specially Ala…
Big thanks to Ala and Krecik („Little Mole”) for very pleasing afternoon in great company.
Alusia śliczne zdjęcia, pozdrawiam:)
5dmkII 24L 1.4 24mm 50L 1.2 50mm 85mm Bytom Będzin dla wymagających dobre zdjęcia documentary Dąbrowa Górnicza Engagement Session fajne wesele fotografia Fotografia Ślubna International Wedding Photographer Katowice Kraków London Wedding Photographer Marcin Bobowski najlepsi fotografowie ślubni najlepszy fotograf ślubny photojurnalism plener ślubny reportaż reportaż ślubny Ruda Śląska Sesja Narzeczeńska sesja przed ślubem sesja przedślubna sesja ślubna Sosnowiec Tychy Warsaw Warszawa wedding outdoor session wedding photographer Wedding Photography wedding photojournalism zdjęcia Zdjęcia Ślubne Światłem Malowane Świętochłowice ślub
Zarembscy.pl - Cała masa fajnych kadrów. Brawo! :)
Sławek - Rzeczywiście ładne kadry. Lubie takie ciasne cięcia.Gratulacje